bip.marki.pl facebook.com instagram.com twitter.com youtube.com

Dawno temu w Markach

To byłyby sceny jak z sensacyjnego filmu, gdyby nie fakt, że rzeczywiście wydarzyły się w sąsiedztwie fabryki i pałacu Briggsów.

1905 r. zaczął się od tzw. krwawej niedzieli w Petersburgu. Pokojowa demonstracja zamieniła się w urządzoną przez carat rzeź, w której zginęło kilkadziesiąt osób. Wydarzenia z Petersburga podziałały niczym zapałka w stogu siana.

W zaborze rosyjskim również doszło do protestów robotniczych i niepodległościowych – zarówno w postaci strajków jak i starć zbrojnych. Niespokojnie było w Markach, które na przełomie XIX i XX wieku przechodziły rewolucję przemysłową za sprawą nowej fabryki przędzalniczej Briggsów. W lipcu strajkowali robotnicy, do ich spacyfikowania przysłano wojsko.

W październiku doszło też do wydarzenia, które prawdopodobnie możemy łączyć z rewolucją 1905 r. Dość szczegółowo (choć nie wiemy, ile dodawał od siebie redaktor) opisuje je „Kurjer Warszawski”.

„Około godziny wpół do dziewiątej rano podczas pauzy śniadaniowej, gdy z bramy wielkiej przędzalni (…) wychodziła część robotników, zjawiła się gromadka nieznanych ludzi, która otoczywszy posterunek straży ziemskiej, umieszczony wprost bramy fabrycznej pod parkanem składu węgla, dała kilkanaście strzałów z rewolwerów do trzech strażników”.

Wszyscy trzej strażnicy zginęli – dwóch na miejscu, jeden podczas transportu do szpitala. Tymczasem napastnicy przeszli przez fabryczną bramę, a czterech z nich przedostało się pod Pałac Briggsów. Tam naprzeciwko nich stanęła…kobieta.

„W owej chwili na werandzie oszklonej od podwórza znajdowała się Pani Janowa Briggsowa, która ujrzawszy obcych ludzi wstępujących na schody, wyszła na s1potkanie (…) i zapytała: czego chcą” – relacjonuje Kurjer.

Janowa Briggs to prawdopodobnie Flora, żona Johna Briggsa. Od imienia męża tak wówczas nazywano kobiety. To z jej małżonkiem chcieli się widzieć nieproszeni goście. Z całą pewnością nie mieli zbyt przyjaznych zamiarów, biorąc pod uwagę, że – jak relacjonuje gazeta – trzymali w ręku rewolwery.

W każdym razie dzielna kobieta nie dopuściła do tego spotkania, ale na odchodnym napastnicy rzucili bombę.

„Rozległ się straszliwy huk, od którego wypadły wszystkie szyby w pałacu od strony ogrodu, część werandy została zburzona, ptactwo w klatkach zabite i kwiaty zniszczone” – opisuje Kurjer.

Nikt z domowników nie zginął. Zraniony został ogrodnik Briggsów. Sprawcy wybuchu i zabicia strażników zniknęli bez śladu. Część przestraszonych robotników nie wróciła tego dnia do pracy.

Znalazł Antoni Widomski, więcej informacji o historii na historia.marki.pl

TM
12 maja 2021, godz. 08:48
#Miasto

zdjecie

Menu

© Miasto Marki 05-270 Marki, Al. Piłsudskiego 95, 22 781 10 03

ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Marki, Warszawa

skocz do góry