facebook.com instagram.com twitter.com youtube.com

Remis jak porażka

opubl.:18 maja 2017, godz. 21:14
tagi:sport rekreacja

Mnóstwo okazji, cztery bramki, dwie czerwone kartki i podział punktów - tak w skrócie wyglądało spotkanie Marcovii z rezerwami Świtu.

Podopieczni Konrada Kucharczyka stracili nie tylko dwóch ważnych zawodników przed kolejnym ligowym pojedynkiem, ale przede wszystkim stracili znowu bardzo ważne punkty. Patrząc na obecną sytuację Marcovii śmiało można stwierdzić, że remis w Nowym Dworze Mazowieckim należy rozpatrywać w kategoriach porażki. Szanse na awans są w tym momencie znikome.

Spotkanie rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy prowadzenie mogli objąć już po kilku minutach. Na szczęście Marcovię najpierw uratował słupek, a później nieskuteczność zawodnika Świtu. Bramka wisiała jednak w powietrzu i w końcu po zamieszaniu w polu karnym Damian Krasiewicz został pokonany. Nadzieje w serca markowian wlał w 17 minucie Adrian Rowicki. Popularny "Rowik" wykorzystał zagranie Przemysława Sieczko i kapitalnym uderzeniem doprowadził do wyrównania. Po tym trafieniu mogliśmy zobaczyć zupełnie inną Marcovię. Podopieczni Konrada Kucharczyka walczyli o każdy centymetr boiska, a ich odważniejsza gra sprawiała gospodarzom wiele problemów. W 25 minucie szybkie wznowienie gry przez Radosława Mędrzyckiego rozpoczęło akcję, po której Bartłomiej Świniarski idealnie dograł piłkę Przemysławowi Sieczko. Napastnik z Marek nie zmarnował rajdu kolegi i z zimną krwią wpakował piłkę do siatki. Chwilę później Marcovia mogła, a nawet powinna cieszyć się z kolejnej bramki. Niestety, tym razem Przemysław Sieczko nie wykorzystał 100-procentowej sytuacji. Do przerwy Marcovia prowadziła 2:1, ale tego, co wydarzyło się w drugich 45 minutach gry, nie przewidziałby chyba żaden jej zawodnik.

Drużyna z Marek znowu mogła mówić o dużym szczęściu, ponieważ rezerwy Świtu zmarnowały idealną okazję tuż po wznowieniu gry. Gdy gra się uspokoiła, a Marcovia ponownie zaczęła przejmować inicjatywę, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Adrian Rowicki. Trener Kucharczyk momentalnie musiał skorygować ustawienie swojego zespołu i w miejsce Przemysława Sieczko wypuścił do boju Michała Grykałowskiego. Chwilę po wejściu zawodnik ten został brutalnie sfaulowany przez jednego z gospodarzy, ale sędzia uznał, że przewinienie nie zasługiwało nawet na „żółtko”. W podobnej sytuacji, ale na niekorzyść Marcovii, nie zawahał się pokazać „czerwieni” zaskoczonemu Michałowi Ochmanowi. Perspektywa gry w "9" przez blisko 30 minut nie napawała optymizmem. Nikt jednak nie tracił wiary w dowiezienie korzystnego wyniku. Zawodnicy Fabiana Kotarskiego właściwie nie schodzili z połowy zajmowanej przez Mariusza Rogalskiego i spółkę. Słaba skuteczność oraz dobre interwencje Damiana Krasiewicza sprawiały, że wynik nie ulegał w dalszym ciągu zmianie. Ku zaskoczeniu miejscowych kibiców z gola cieszyć mogła się osłabiona Marcovia. Niestety, piłka po odbiciu od Dawida Sawickiego została wybita sprzed linii bramkowej. Gdy wydawało się, że mimo braku sił Marcovia wywiezie z Nowego Dworu Mazowieckiego komplet punktów kuriozalne trafienie zawodnika Świtu doprowadziło do wyrównania. Damian Krasiewicz przepuścił strzał z około 30 metrów w sposób znany tylko sobie. Końcowe, nerwowe minuty udało się przetrwać i obie zespoły podzieliły się ostatecznie punktami. Szanse na awans do 4 ligi są już chyba tylko iluzoryczne. Teraz przed Marcovią walka o jak najlepsze zakończenie sezonu. W najbliższą sobotę podopieczni Konrada Kucharczyka zmierzą się przed własną publicznością z Sokołem Serock. Początek meczu o 11:00.

Skład Marcovii:

Krasiewicz - Pękała, Piwowarek, Mędrzycki, Mariusz Rogalski (C) - Dałek (64 Sawicki), Rowicki, Ochman, Strąpoć (71 Marczak), Świniarski - Sieczko (61 Grykałowski)

Trener: Konrad Kucharczyk

M_Boczoń

  • fot. 0

 

generowano: 0.0129s

ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Marki, Warszawa